16 stycznia 2016

Czy studiowanie 2 kierunków jest trudne?

Ostatnie 3 miesiące były dla mnie naprawdę intensywne. Oprócz standardowego powrotu na uczelnię (2 rok studiów dalekowschodnich z językiem chińskim), w październiku rozpoczęłam także drugie studia - filologię hiszpańską. Podchodziłam do tego od początku dosyć optymistycznie, ponieważ zdecydowałam się podjąć drugi kierunek czysto z przyjemności. Uwielbiam język hiszpański, a niestety z powodu lenistwa odłożyłam go na bok na kilka lat. Dlatego postanowiłam zmotywować się w postaci studiów, a dodatkowo nauczyć więcej na temat samej kultury hiszpańskiej i latynoamerykańskiej. Stwierdziłam też, że skoro aspiruję do znania 10 języków w przyszłości, to z pewnością przyda mi się jakieś wykształcenie filologiczne. 

Jednak wszystko potoczyło się nieco inaczej, niż się spodziewałam. Naprawdę myślałam, że to wszystko będzie wyglądać trochę inaczej. Ale to chyba zazwyczaj tak jest. Dzisiaj nieco osobiście opowiem moją wersję studiowania 2 kierunków. Subiektywnie i szczerze.


Studiowanie 2 kierunków opis i opinie


Zacznijmy od tego, że pierwszy rok studiów dalekowschodnich upłynął mi bardzo dobrze. Miałam pewne trudności, szczególnie w okolicach sesji, raz zdarzył się nawet większy kryzys, ale ogólnie byłam bardzo zadowolona. I dalej jestem. Właściwie teraz te studia w pewien sposób podobają mi się nawet bardziej, ale do tego wrócę później. W każdym razie, po intensywnym pierwszym roku byłam nieco zmęczona, ale i pełna zapału. Ale co najważniejsze, od pewnego czasu po głowie ponownie chodził mi hiszpański. Uczyłam się go kilka lat temu, a następnie mieszkałam koło Barcelony, ale później odłożyłam go na bok. Jednak na początku lata poczułam, że to jest właśnie ten czas, gdy powinnam wrócić do nauki tego języka. Z tego powodu zdecydowałam się na studia filologiczne. 

By mieć większą motywację do nauki.
By bardziej się przykładać.
By nie stosować więcej żadnych wymówek.
By nauczyć się języka od trochę innej strony.




A później dostałam się na te wyczekane studia i aż do ich rozpoczęcia nie myślałam o tym za bardzo. Co najwyżej szczerze się cieszyłam, że w końcu zrobiłam spory krok w stronę mojej pierwszej, zapomnianej miłości językowej. A później dostałam plan zajęć z obu kierunków i jeszcze bardziej się ucieszyłam, bo pomimo tego, że wiele zajęć się pokrywało, wydawało się, że uda mi się dopasować plan tak, bym na tych najważniejszych była. Oczywiście to wymagało wielu zamian grup i pewnych innych zmian, ale w moim przypadku tylko taka opcja wchodziła w grę. Nie sądziłam bynajmniej, że to będzie stanowiło problem, ponieważ słyszałam od wielu ludzi, że co jak co, ale w tej kwestii akurat bez problemu można się dogadać w przypadku studiowania 2 kierunków. Cóż, jak się miało okazać, to właśnie okazało się być nie do końca tak proste.



Filologia hiszpańska notatki


Chaotyczne początki


Pierwsze tygodnie były nerwowe, stresujące, ale i ciekawe. Studia filologiczne wyglądają zupełnie inaczej, niż to do czego byłam do tej pory przyzwyczajona. Niemałym zaskoczeniem był fakt, że w większości przypadków nie sprawdzano obecności na lektoratach, co zostało zresztą powiedziane od samego początku. Wybór pozostawiono studentom - czy chcą chodzić, czy nie. Z jednej strony to jest fair, w końcu jesteśmy dorosłymi ludźmi i sami  podobno potrafimy zarządzać swoim czasem, z drugiej jednak strony jest to zaskakujące, że główny przedmiot tych studiów był w zasadzie nieobowiązkowy. Ja osobiście odebrałam to jednak na plus, bo jak wspomniałam pomogło mi to w dopasowaniu sobie planu. Tak przynajmniej mi się wydawało na początku.

Później okazało się natomiast że przedmioty, które wydawałoby się nie są najbardziej istotne w tym wszystkim będą moją udręką, gdyż tam właśnie obecność była bardzo skrupulatnie sprawdzana. A ja właśnie te "mniej ważne" zajęcia przede wszystkim przeznaczyłam na opuszczanie, w celu uczęszczania na mój pierwszy kierunek. Muszę jednak dać dużego plusa za bezproblemowe dogadanie się w kwestii odrabiania tych zajęć. W teorii. W praktyce ciężko było dograć pasujący termin (i to akurat nie z mojej winy), a gdy już się udało byliśmy wraz z innymi osobami zaliczającymi zajęcia na konsultacjach odpytywani bardzo bardzo(!) dokładnie i szczegółowo. To nie było łatwe, szczególnie że szczerze mówiąc motywacja do nauki "nie aż tak ważnych" przedmiotów jest zazwyczaj niezbyt duża. Jednak mimo wszystko daję duży plus, jeśli chodzi o filologię hiszpańską, za nieutrudnianie studiowania 2 kierunków. W tym wypadku akurat nie mam im czego zarzucić.


Gdy poszłam do naszej koordynatorki usłyszałam w odpowiedzi, że muszę wybrać co wolę studiować.

Zupełnie inaczej było natomiast z moim pierwszym kierunkiem, czyli studiami dalekowschodnimi. W skrócie mówiąc od początku było jedno wielkie zamieszanie związane z podziałem na grupy, nie tylko na chińskim, ale też angielskim spowodowane brakiem organizacji w sekretariacie, na czym jednak ucierpieliśmy my studenci. Dostaliśmy kategoryczny zakaz zmian grup i ogólnie przez pierwszy miesiąc panował jeden wielki chaos. A chodzenie na różne grupy było dla mnie jedyną w miarę sensowną opcją pogodzenia obu kierunków. Gdy poszłam do naszej koordynatorki, by coś zrobić w tej sprawie, usłyszałam w odpowiedzi, że muszę wybrać co wolę studiować. Serio?! Tak się wspiera ambitnych ludzi, którzy chcą poszerzać swoją wiedzę? No comment.

Ostatecznie udało mi się jakoś tę sprawę rozwiązać, przynajmniej na jakiś czas i tak sobie chodziłam na zajęcia, raz tu, raz tam. Przy dobrych układach chodziłam mniej więcej na połowę zajęć na każdym kierunku, a i to nie zawsze. Z jednych zajęć wychodziłam 15 minut wcześniej, żeby tyle samo spóźnić się na następne. Zajęcia miałam zazwyczaj w różnych częściach miasta.


Studiowanie języków obcych


Kryzys związany z nauką języków


Bardzo szybko stało się to dla mnie bardzo męczące. Byłam ciągle poirytowana tym, że chociaż tak się staram być jak najwięcej na zajęciach to i tak co najmniej połowę z nich opuszczam. Do tego dochodzi ciągła kwestia pożyczania notatek, codzienne dopytywanie się ludzi co jeszcze było robione, co trzeba zrobić na następne zajęcia. Może niektórzy odnaleźliby się w tym lepiej, ale dla mnie było to bardzo męczące psychicznie. Sprawiło to, że utraciłam całą radość ze studiowania 2 kierunków i po części też nauki języków. Był to całkiem spory kryzys, bo na pewien czas zniechęciłam się nieco do nauki języków. Dlatego też przez parę miesięcy nie pisałam tutaj. Dalej lubiłam chiński i hiszpański, jednak nie podobała mi się forma tej nauki. Irytowało mnie to, że ciągle muszę gdzieś gonić, a i tak jestem spóźniona. To, że ciągle robię rzeczy w połowie, bo tylko tyle jestem w stanie zrobić czasowo (nie jestem przecież w stanie być w 2 miejscach naraz). A najgorsze było w tym wszystkim to, że przecież podjęłam się studiowania 2 kierunku czysto z miłości do języka hiszpańskiego. Nie kierowały mną żadne inne powody. Nie musiałam tego robić, to było coś "dodatkowego". I to dodatkowe coś zaczęło mi zabierać całą radość nie tylko z nauki języka, ale i z całego studiowania.

Chciałam studiować filologię hiszpańską dla przyjemności. Jest to na razie niewykonalne.

Zdecydowałam się zrezygnować. Tak naprawdę powodów jest nieco więcej, ale napiszę o tym więcej innym razem. Postanowiłam skupić się na pierwszym kierunku, studiach dalekowschodnich z językiem chińskim, a także na samej sobie. Stwierdziłam, że jeśli zostanę, to będzie to jedynie studiowanie dla samej idei studiowania filologii. Być może kiedyś jeszcze raz spróbuję, ale myślę, że jeśli do tego dojdzie, to zdecyduję się wtedy na studia zaoczne. I wtedy to będzie naprawdę coś dodatkowego, co robię dla przyjemności, ale nie podporządkowuję innych, ważniejszych rzeczy ku temu.

Wiem, że wiele osób jest w stanie pogodzić 2 kierunku na studiach dziennych i dobrze sobie z tym radzi. Szczerze gratuluję. Zdaję sobie sprawę, jak wiele zależy od uczelni, rodzaju kierunku oraz zajęć. Zdecydowanie istotną kwestią jest także podejście wykładowców. Bardzo ważna jest determinacja, świadomość swojego celu oraz po co się to robi. Ja chciałam studiować filologię hiszpańską tylko i wyłącznie dla przyjemności. Okazało się, że przy takim połączeniu kierunków jest to na razie niewykonalne.

Czy studiowanie 2 kierunków jest trudne? 


Ile osób, tyle odpowiedzi. Ale uogólniając - tak, jest to trudna sztuka. Sam fakt, że ma się 2 razy więcej zajęć niż studiując 1 kierunek robi swoje. I w tym wypadku często to właśnie nie umiejętności są decydującym elementem, lecz czas i fakt, że Twoja doba ma tyle samo godzin, co każdego innego człowieka. Organizacja czasu jest tutaj niezbędną rzeczą, ale trzeba też pamiętać o samym sobie i swoich potrzebach. Jeśli ma się konkretny cel i świadomość po co się to robi to świetnie. Czasami jednak warto zadać sobie również pytanie "Czy warto?".

Jeśli masz jakieś doświadczenia ze studiowaniem 2 kierunków albo słyszałeś ciekawe historie na ten temat - koniecznie napisz w komentarzu! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz